poniedziałek, 5 września 2011

ROZDZIŁ II.

Zostałam przydzielona do klasy 3B ( klasy gimnazjum ) A wyglądało to tak...
Wpadłam do szkoły jak burza równo z dzwonkiem. Uczniowie na korytarzu zaczęli schodzić się już do klas, ale zerkali ciekawie, ukradkiem w moją stronę. Ktoś nawet krzyknął : ' O, nowa przyszła ! ' . Skierowałam się w stronę pokoju dyrektorki. Ona zaprowadziła mnie do mojej nowej klasy, gdzie właśnie odbywała się lekcja z moją wychowawczynią, panią Alicją Koczar. Zapukałam lekko zdenerwowana do drzwi. W klasie panował taki hałas, że nikt nie zauważył, że pukałam, więc weszłam do środka. Podeszłam do biurka nauczycielki. Kiedy weszłam w klasie zrobiło się cicho i oczy wszystkich były zwrócone wprost na mnie.

- Uczniowie, uwaga ! To jest nowa uczennica w naszej klasie, ma na imię Kamila. - powiedziała pani Koczar. -Mam nadzieję, że przyjmiecie ją ciepło. No Kamilko, może powiesz klasie o sobie coś więcej ?
Zdenerwowana przełknęłam ślinę, rozejrzałam się po klasie, a 27 par oczu patrzących się na mnie i świdrujących mnie wzrokiem, wcale nie ułatwiało mi zadania. W końcu zebrałam się na odwagę.
- Jak już wicie mam na imię Kamila. W starej szkole mówili na mnie ' Kama', więc jeśli chcecie tak na mnie mówić, to spoczko nie ma problemu. A i jeszcze jedno. jestem z tego samego rocznika co wy, no chyba, że kiblowaliście. - Powiedziałam to co miałam powiedzieć, po czym wybuchnęłam śmiechem ze zdenerwowania. Wszyscy słysząc mój śmiech też zaczęli się śmiać. W końcu p. Koczar uspokoiła nas i kazała mi zająć miejsce. Rozejrzałam się niepewnie po klasie. Dziewczyna, koło której było wolne miejsce zaproponowała, żebym usiadła z nią.Miała na imię Kaśka. Okazała się być bardzo sympatyczna. Po 10 min. kojarzyłam już prawie wszystkich z klasy. 2 ławki dalej siedziały Julita i Maja, które nie mogły się ze sobą nagadać. W rzędzie pod oknem siedziały prawie wszystkie dziewczyny z klasy, a reszta była rozsypana po innych rzędach. Chłopacy siedzieli rozsypani po klasie. Przede mną i Kaśką siedział Adam i Wojtek. Moje rozmyślania przerwał dzwonek na przerwę. Wyszłam z klasy. Na korytarzu szkolnym panował wielki chaos. Ktoś mnie popchnął, nie zdążyłam się niczego złapać i wylądowałam jak długa na korytarzu szkolnym, a wszystkie moje książki były porozrzucane. wszyscy zaczęli się śmiać. Po chwili zadzwonił dzwonek na lekcje i uczniowie rozeszli się do klas.Nagle KTOŚ podał mi rękę, żebym mogła wstać. Tym kogo tam zobaczyłam, byłam na maxa zdziwiona ...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz