piątek, 9 września 2011

ROZDZIAŁ V.

Staliśmy tak chwilę w milczeniu.
- Idziemy do mnie do pokoju, chcesz coś, czy jak. bo potem możemy być zajęci. - powiedziałam i spojrzałam na mamę pytająco.
- A może dać  Wam prezerwatywy, co ? - spytała mama.
- Ha, ha. Bardzo śmieszne mamo. Nie , wiesz myślę, że nie będą Nam potrzebne w najbliższym czasie i jeszcze przez długi czas. - odpowiedziałam.
Wszyscy wybuchnęliśmy głośnym śmiechem.
- Dobra, dobra przecież tak tylko sobie żartuję. - powiedziała mama.
Nagle usłyszeliśmy dzwonek telefonu komórkowego mamy, dobiegającego z salonu.
- Przepraszam Was dzieci, ale muszę odebrać.
- Dobra mamo, nie ma sprawy.
- A może chcesz soku, co kochanie ? - powiedziałam i spojrzałam na Adama pytająco.
- Jeżeli tylko masz pomarańczowy to chętnie, kocie. - odpowiedział rzucając mi jeden ze swoich cudownych uśmiechów.
- Wyciągnij szklanki, proszę.
- Już się robi piękna !
- Adaś, no...
- No co?
- Wcale nie jestem piękna, a  teraz przez Ciebie mam na twarzy dwa rumieńce, których nie cierpię !
- Oj, kochanie. Jesteś, jesteś. A zobaczyć na Twojej twarzy rumieńce ? - bezcenne. Poza tym bardzo słodko w  nich wyglądasz. - powiedział i pocałował mnie w czubek nosa.
Zaśmiałam się cicho nalewając sok do szklanek. Usłyszałam, że mama skończyła już rozmowę przez telefon.
- Mamo, chcesz soku ? - spytałam.
- Nie, córcia. Przykro mi, ale muszę Was zostawić, bo praca wzywa. Jakieś problemy w firmie, potrzebują mnie.
- Mamo, ale w piątek ?
- Niestety, ale wrócę dopiero jutro po południu.
- Ehh... Muszę Cię umówić na jakąś randkę, ciągle tylko praca i praca, tak nie można !
- Dobra, trzymam Cię za słowo ! - powiedziała mama i zaśmiała się. - Adaś pilnuj, żeby nie położyła się bardzo późno mimo tego, że jest piątek.
- Ha, ha. Bardzo śmieszne mamo. - odparłam z irytacją.
- Nie ma najmniejszego problemu, proszę pani. - powiedział Adamo i posłał mamie czarujący uśmiech.
- A. Jeśli chcesz możesz dziś u nas przenocować, nie lubię kiedy Kamila zostaję sama na noc. - zaproponowała mama.
- Serio, mamo ? Może ?
- Serio, serio.
- Jeeeejku, mamo ! Dziękuję ! - krzyknęłam i przytuliłam ją bardzo mocno.
- Dziękuję pani. Na pewno skorzystam. - odparł Adaś.
- No, no. Ale śpisz tu, na kanapie mój drogi. - dodała groźnie mama.
- Oczywiście, proszę pani.
- Mamo, przecież i tak będziemy grzeczni. - powiedziałam i posłałam jej łobuzerski uśmiech.
- W to nie wątpię...Ale kanapa, to kanapa.
- Dobra, Dobra.
- Przypilnuję Kamili, na pewno będzie grzeczna. ( Czego nie mogę powiedzieć o sobie. - szepnął mi na ucho.) - powiedział Adaś śmiejąc się.
- Okej, wierze Ci na słowo, mój drogi.A teraz wybaczcie, ale już czas na mnie. Cześć!
- No hej, mamo.- Do widzenia.
Po chwili zamknęły się drzwi i usłyszeliśmy odgłos odjeżdżającego samochodu.
- No to zostaliśmy sami. - powiedziałam.
- Na to wygląda, kochanie. - powiedział Adam i objął mnie w pasie.
- To co robimy ? - spytałam, całując Go w policzek.
- Może jakiś film ? - zaproponował mocniej obejmując mnie w talii.
- Czemu nie. Tylko ja nie mam chyba nic ciekawego.
- To wiesz co ? Poczekaj tutaj, a ja skoczę do domu po jakieś komedie, co Ty na to ?
- Komedie ? Cudownie ! Ale...
- Ale co, myszko ?
- Nie chcę tracić, ani chwili z Tobą, kociaku.
- Oj, mała. Przecież wrócę.
- No wiem, wiem. Byleby szybko.
Wziął kurtkę, bo zrobiło się już dosyć chłodno, pocałował mnie w usta i powiedział :
- Wrócę niedługo, skarbie.
- Już tęsknię. - powiedziałam i mocniej ścisnęłam Jego dłoń.
Po chwili wyszedł. Patrzyłam jeszcze przez okno jak jedzie w kierunku swojego domu na Jego ukochanym bmx'e. - Kocham Go,w wiesz Niki ?- zwróciłam się do psa. - A no tak ! Chodź nasypię Ci karmy, pewnie zgłodniałaś. Akurat na blacie kuchennym mój telefon wydał z siebie dźwięk oznaczający nowego sms. Wsypałam karmę do miski Niki i spojrzałam jeszcze na nią kątem oka jak wcina jej zawartość. Wzięłam telefon do ręki. Na wyświetlaczu widniał napis : 1 nowa wiadomość od : Adam.♥ ' .Nacisnęłam opcję 'pokaż' i po chwili moim oczom ukazało się słodkie pytanie, które wywołało na mojej twarzy uśmiech, aż po same kąciki warg. ' Za 5 min. bd u Ciebie. Jak wrócę to zacałuję Cię na śmierć ! :D Co Ty na to, skarbie ? ;* <3' - ' Mmmm ... bardzo kuszące, zgadzam się .;d No chodź już tu do mnie, no ! :) Kocham Cię. <3 ' - odpisałam.
- Wyciągnęłam z szafki miskę i paczkę chipsów paprykowych ( moich ulubionych) po czym wsypałam jej zawartość do miski. Ledwo zdążyłam położyć ją na stole w salonie, kiedy telefon wydał z siebie dźwięk nowego sms. -' Puk, puk '- przeczytałam i zaśmiałam się. Otworzyłam drzwi, a w nich stał mój największy skarb.
- Ja Ciebie też kocham. - powiedział, zamknął drzwi, rzucił płyty z filmami na stolik w salonie i złożył na moich ustach pocałunek zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć.
- Mmm... - wydobyłam z siebie kiedy skończył.
- Oj tam od razu' mmm ', hahaha.- dodał podając mi płyty z filmami, które przywiózł.
- To może ' Kac Vegas' ? - zaproponowałam po chwili.
- Mi się podoba. - odpowiedział szepcząc mi do ucha jak bardzo jestem dla Niego ważna.
Podczas filmu kilka razy odciągnął mnie od jego oglądania. ( ;) ). Chociaż muszę przyznać, że film był bardzo śmieszny, to momentami no cóż, ciężko było mi się na nim skupić. Akurat przy końcówce filmu Niki dała o sobie znać. - A, mała zapomniałam o Tobie, wybacz. - powiedziałam do niej, a dwa czarne jak węgiel oczka dawały mi do zrozumienia, ze czas na spacer.
- No, muszę iść z nią na spacer. Wybierasz się ze mną, kochanie? - zaproponowałam Adasiowi muskając delikatnie Jego wargi.
-  Z Tobą, na spacer? Zawsze, wszędzie, o każdej porze dnia i nocy !
- Hahaha. Okej, okej. Żebyś się czasem kiedyś nie zdziwił jeśli dostaniesz sms o 3 nad ranem z propozycją spaceru lub tańca w deszczu ! - powiedziałam z łobuzerskim uśmiechem na ta twarzy.
- Pewnie, nie ma sprawy słońce. To jak, idziemy?
- Ehem. Już, już. Tylko skoczę jeszcze na górę po bluzę i zadzwonię do pewnej osoby.
Posłałam Adamowi uśmiech nr 5, wzięłam telefon do ręki i zaczęłam niepewnie iść w stronę swojego pokoju.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz