sobota, 24 września 2011

ROZDZIAŁ VIII.

Obudził mnie zapach smażonych naleśników i kakałka, docierający z kuchni. Przeciągnęłam się w łóżku z uśmiechem na twarzy. Spojrzałam na zegarek - wskazywał 9:30. Usiadłam na łóżku i spojrzałam w stronę lustra. Moje włosy wyglądały jakby przeszło przez nie tornado. Zaczęłam się głośno śmiać. Po chwili usłyszałam czyjeś kroki. Drzwi mojego pokoju otworzyły się powoli, a ja nie mogłam już dłużej pohamować swojego śmiechu. Drzwi się otworzyły,  moim oczom ukazał się Adaś, odsłaniając swoje śnieżnobiałe zęby w szerokim uśmiechu.
- Widzę, że już wstałaś, kocie. - powiedział i objął mnie w pasie.
- Dobrze widzisz, kochanie. - odpowiedziałam i poczułam jak pocałował mnie w czubek nosa.
- Wariat ! - krzyknęłam i zaczęłam się śmiać.
- W dodatku, Twój wariat. - dodał , odgarniając z mojej twarzy kosmyk moich niesfornych włosów. - Widzę, że ktoś tutaj ma dzisiaj dobry humor. - powiedział i uśmiechnął się uroczo.
- Dokładnie tak. Co tak ładnie pachnie ? - spytałam zaciekawiona.
- Chodź, zrobiłem Nam śniadanie. - odpowiedział i pociągnął mnie za rękę w stronę kuchni.
Nie myliłam się. Na blacie leżały usmażone naleśniki z nutellą  i dwa kubki pysznego kakałka. Przy jednym z talerzyków leżała czerwona róża.
- A to dla kogo ? - spytałam, nie kryjąc zaskoczenia w moim głosie.
- To dla Ciebie, skarbie. - powiedział Adam, wręczając mi do ręki krwistoczerwoną różę.
- Ja... dziękuję. - odpowiedziałam i poczułam jak na mojej twarzy powoli pojawiają się rumieńce.
- Głuptasek, nie ma za co. - powiedział i posłał mi pełen miłości uśmiech.
Zjedliśmy śniadanie, ogarnęliśmy się, posiedzieliśmy jeszcze tak trochę oglądając TV.
- Ej, kot ja się zwijam, obiecałem pomóc bratu. - poinformował mnie Adaś.
- No okeeeeeeeej. - powiedziałam niechętnie.
- Widzimy się jutro ? - zaproponował.
- Jasne, wbijesz po mnie bmx'em o 7:30 ? To pojedziemy razem do szkoły. - spytałam.
- Pewnie, to do jutra, kocie. Kocham Cię.
- No hej, ja Ciebie też. Bardzo, bardzo. - odpowiedziałam i pocałowałam Go namiętnie w usta.
Włączyłam Come najgłośniej jak się da i zaczęłam śpiewać. Zabrałam się sprzątanie domu. Szybko ogarnęłam kuchnię, łazienkę, swój pokój i inne pomieszczenia w domu. Zostało mi tylko powycierać kurze w alonie i poodkurzać. Kiedy skończyłam akurat wróciła mama.
- I jak było ? - spytała zaciekawiona.
- Okej. - odpowiedziałam uśmiechając się.
- Byliście grzeczni ?
- No pewka. - odpowiedziałam posyłając jej łobuzerski uśmiech. - Na blacie zostały jeszcze naleśniki ze śniadania, które przyrządził Adam. Zjedz sobie, są na prawdę przepyszne.
- Okej, okej, dzięki. - powiedziała mama i poszła do kuchni.
Weszłam po schodach na górę i skierowałam się w stronę łazienki. Weszłam pod prysznic i odkręciłam gorącą wodę. Kiedy skończyłam, przebrałam się w czyste rzeczy i wpadłam na pomysł, aby wybrać się na spacer i zrobić parę zdjęć. Wzięłam torbę, moją ukochaną lustrzankę, włożyłam na nogi stare trampki, wzięłam smycz Niki i ruszyłam w drogę.  Rzuciłam jeszcze mamie krótkie ' wychodzę' i wyszłam. Zrobiłam kilka zdjęć. Wybrałam się nad jezioro.Niki merdała zabawnie ogonem. Znalazłam mostek, który sięgał głębokiej wody. Weszłam na niego i ostrożnie usiadłam. Spojrzałam na wodę. Jej kolor i głębokość mnie przerażały. Wpatrując się tak w wodę, po ciele nagle przeszedł mnie dreszcz. Poczułam chłód, chociaż słońce grzało dzisiaj bardzo mocno. Zaczęłam pstrykać zdjęcia temu dziwnemu miejscu. Przeglądając wszystkie zdjęcia w aparacie, natknęłam się na pewną postać. Postać, która wpatrywała się wprost w obiektyw, ale znajdując się jakby w tej głębi. Przeszedł mnie dreszcz, a w moich oczach można było dostrzec przerażenie. Spojrzałam ostatni raz na głęboką, wodną przepaść i jak najszybciej się stamtąd zabrałam.


1 komentarz:

  1. Bo tekstach typu "Głuptasek, nie ma za co. - powiedział i posłał mi pełen miłości uśmiech." to mi się od razu odechciało czytać :X Ten chłopak to musi być jakiś gej, i pewno na końcu okaże się gejem, albo jakimś zoofilem :|

    OdpowiedzUsuń